Tag Archives: Wózki

Stres

W szkole klasówka za klasówką. A tu jeszcze mama ma urodziny, a koleżanka chce iść na zakupy, tata prosi o pomoc w sprzątaniu samochodu, a znajomi ciągną na impreze. Gdzie na to wszystko znaleźć czas? Jak pogodzić to tak, żeby zrobić wszystko i żeby wszyscy byli zadowoleni? Każdy nastolatek żyje w ciągłym stresie. I to nie koniecznie musi być ten stres szkolny przed klasówka. Jest dużo rodzajów stresu. Pierwszy rzeczywiście jest ten szkolny. Ważny sprawdzian, ważna ocena, stresująca lekcja. I jak tu się nie denerwować? Czy wszystkiego się nauczyłem/am? A jeśli sprawdzian będzie trudny i nie będę umiał/a odpowiedzieć na pytania? No tak to rzeczywiście stresujące. Nie da się tego uniknąć, ale z czasem, stres się zmniejsza, przyzwyczajamy się do pewnych rzeczy. Stają się one normą, do której lepiej jest podchodzić z luzem. Drugi stres to stres przed ważnym spotkaniem z kumplem/kupelą, chłopakiem/dziewczyną. Nie jest się pewnym co się stanie i ten kocioł w brzuchu. Strach pomieszany ze zdenerwowaniem. Mieszanka wybuchowa. Niepewność przed nieznaną przyszłością. Jeszcze jednym rodzajem stresu jest stres przed hm opinią innych? To raczej takie zdenerwowanie przed poznaniem na przykład nowej paczki kolegi albo nowych ludzi z nowej szkoły. Zaakceptują? Polubią? Będą podobni do mnie? Ogólnie rzecz biorąc sytuacje stresujące wywołane są niepewnością. Przed nowym otoczeniem, przed nową sytuacją. Boimy się tego, czego nie wiemy. Boimy się śmierci, bo nie wiemy czym ona jest i co się po niej wydarzy (przyp. autora)

Odrzucenie przez rówieśników

Dom-> Szkoła->Dom. Wokół tego kręci się życie ludzi od 7-18 roku życia. Niektórzy narzekają na szkołe, bo za dużo nauki. Innym nie chce się w ogóle uczyć i kompletnie nic nie robią. Jeszcze inni nie chcą chodzić do szkoły z innego powodu Obrażanie, wyśmiewanie, dokuczanie, które może przeobrazić się w prześladowanie. To pewnie tylko część tego, z czym można się spotkać w szkole. Silnie psychicznie osoby jakoś może sobie z tym poradzą, kiedy mają wsparcie u innych, mają z kim walczyć. Ale gdy spotka to kogoś słabszego, nie potrafiącego się obronić i walczyć, może być gorzej. Odrzucenie to najgorsze co może być. W szkole spędza się pół dnia. A jak go wytrzymać nie mając koło siebie żadnej przyjaznej duszy? Jak wytrzymać, gdy jest się obiektem szydzenia, wyśmiewania? Czy da się przerwać traktowanie jak marionetki, z którą można poniżać, obrażać bezkarnie? Takie osoby wołają o pomoc do dorosłych. Rodzice najczęściej reagują na krzyk dziecka. A co z pedagogami? Przecież to wszystko dzieje się w szkole. Jak można czegoś nie zauważyć? Nie dostrzec, że któremuś z uczniów dzieje się krzywda? Czy można być ślepym na krzywdę innych? Dlaczego nikt nie reaguje, kiedy koleżanka, kolega potrzebuje pomocy. Najlepiej się nie wtrącać? Brutalna rzeczywistość Przemocy w szkole się zaczyna. Potem przenosi się na ulicę. Najczęściej, gdy ktoś już zdecyduje się zareagować jest już za późno. Ofiara przemocy nie wytrzymując dalszych tortur swoich oprawców dokonuje drastycznego kroku. Postanawia skończyć ze swoim życiem. Dopiero, gdy kolejne życie zostaje stracone, dorośli się budzą. Dlaczego, a jak, gdzie, co? A przecież ta osoba wołała o pomoc! Prosiła! Wysyłała sygnały! Ktoś na pewno coś widział! I dlaczego nikt nie odważył się zgłosić, że dzieje się źle? Dlaczego dyrekcja nie reagowała?! Bezsilność? Brak odwagi do działania? A może klapki na oczach i udawanie, że nic się nie dzieje. Żeby tylko szkoła nie straciła prestiżu. Żeby sprawa nie stała się głośna. Ale wystarczy odpowiedzieć sobie na jedno pytanie: Czy ratowanie życia ludzkiego nie jest najważniejsze?

Młodzieńczy bunt

Taaak. Przychodzi taki moment, kiedy młody człowiek chce poczuć się wolny, wyzwolony z sideł macierzyńskich. Chce sam decydować o sobie, stawać się samodzielnym na ile to możliwe. „Co tam będę słuchał/a mamy albo taty? Pfi” Wolność. Pełne szaleństwo. Będę robić co mi się podoba. Tylko szkoda, że dla młodzieży wolność kojarzy się z sięgnięciem po alkohol, papierosy, narkotyki. Impreza bez tego to nie impreza. Nie da się już bawić bez używek, bo nudno by było. Konsekwencje? Trzeba cieszyć się chwilą. W szkole są obowiązujące normy, których trzeba przestrzegać. „Co ja będę nauczycieli słuchał? Taa” Jak się bawić to się bawić. Przeszkadzanie na lekcji, olewanie nauki „po co to komu?”. A potem za błędy trzeba płacić Szczytem odczucia wolnośći jest chyba ucieczka z domu. „A taki mały bunt, uciekne sobie i posmakuje życia”. Nie myśli się wtedy o rodzicach, o tym, że niebezpiecznie jest tak wypuszczać się samemu w nieznane. No ale szaleństwo. Wolność. Przygoda. Ale czy warto ryzykować życie. Wiadomo, że każdy ma jakieś odchyły w pewnym wieku. Mniejsze, większe. Jednak nie można przeginać. To bez sensu, żeby przez całe życie mieć sobie za złe ten jeden okres buntu

Anoreksja

Pragnienie zostania modelką. Uzyskanie idealnych wymiarów. Bycie zgrabną dziewczyną o długich nogach i płaskim brzuchu- to marzenia niejednej nastolatki. Jednak cena jaką muszą za ta to zapłacić, często okazuje się być za wysoka. Wśród nastoletnich dziewczyn jest bardzo popularne odchudzanie. Katowanie się dietami i ćwiczeniami, aby osiągnąć wymarzoną sylwetkę. Wszystko jest okej. ale do czasu. Do czasu, kiedy odchudzanie nie przerodzi się w obsesję. Jeśli dziewczyna nie otrząśnie się w odpowiednim momencie, jeśli jej rodzina, znajomi, nie pomogą jej się wyleczyć z chorych myśli, to może nawet umrzeć Anoreksja- głodzenie się, ciągle odchudzanie, gwałtowna utrata wagi, lekceważenie swojego stanu zdrowia ciała. To ogólny obraz choroby. Osoba, pozostawiona sama sobie, w końcu prowadzi się do śmierci. Nie je, ćwiczy, odchudza się cały czas, chociaż nie ma już z czego, bo skóra na niej wisi, a kości wystają z ciałą. Ta choroba najczęściej dotyka nastolatki-dziewczyny oraz kobiety, które chcą zostać modelkami. Jednak, czy kariera, czy po prostu ta „idealna” sylwetka jest warta aż takiego uszerbka na zdrowiu? Z anoreksji nie wychodzi się z dnia na dzień. Wymaga długotrwałego leczenia, wsparcia bliskich i siły do walki, jak w każdej chorobie. Słabnięcie organizmu z dnia na dzień i doprowadzanie siebie do stanu roślinki. I tak naprawdę, dopiero w takim krytycznym stanie anorektyczka uświadamia sobie, do czego doprowadziło ją odchudzanie. A przecież nic nie jest warte doprowadzenia się do stanu „szkieletu”. Zdrowie najważniejsze! Szkoda, że te młode dziewczyny nie myślą o tym, jakie konsekwencje niosą te ich diety. I jeszcze jedno pytanie. Czy każda dziewczyna, która się odchudza naprawdę jest gruba? Nie No właśnie.